Wiosną 1967 roku The Rolling Stones przyjechali po raz pierwszy i ostatni do komunistycznego kraju, a ich koncert w Sali Kongresowej stał się niemal mitycznym wydarzeniem. Muzycy po powrocie z Polski chętnie dzielili się barwnymi historiami w angielskich mediach. Legenda głosi, że za występ otrzymali zapłatę, którą przeznaczyli na wagon polskiej wódki. Przekonani, że są w Moskwie, doświadczyli absurdów, jak przeszukiwanie ich bagaży na Okęciu w poszukiwaniu narkotyków, o których polscy celnicy nie mieli pojęcia. Po imprezie w klubie Kamieniołomy wrócili do pokojów na czworakach, a następnego dnia w Sali Kongresowej zmienili muzyczną świadomość polskiej młodzieży. Władysław Gomułka rządził Polską, a młodzież pragnąca kontaktu z rockiem stała w kolejkach po rodzime pocztówki dźwiękowe. Zachodnie płyty winylowe były dostępne tylko dla tych, którzy mogli wydać całe miesięczne wynagrodzenie. W tej szarej rzeczywistości pojawili się kolorowi jak papugi Stonesi, rozpoczynając dwudniowy pobyt, o którym już od dnia ich wylotu zaczęły krążyć legendy. Jak wyglądała ta pierwsza wizyta najsłynniejszego zespołu za żelazną kurtyną? Właśnie tak...
Marcin Sitko Libri

