Nadeszły wakacje. Ella i jej przyjaciele jadą na kolonie. Na miejscu oka- zuje
się, że wychowawcą będzie ich pan nauczyciel (z czego wszyscy bardzo się
cieszą), na którego czyha okrutny wykończyciel (czym wszyscy bardzo się
martwią). Trzeba działać! Czy skomplikowana akcja ratunkowa z udziałem Patego,
latarki, keczupu, prześcieradła oraz barana pomoże ocalić pana?
Siódmoklasista Pete szepcze do ucha mikołajowi w galerii handlowej rozpaczliwe
życzenie świąteczne - aby jego przyjaciółka Sara wyzdrowiała z nieuleczalnej
choroby. Aby życzenie się spełniło, Pete musi oddać własny cień. Godzi się i
Sara zdrowieje nagle i w pełni. Ale z chłopcem zaczyna dziać się coś dziwnego.
Nie odczuwa ŻADNYCH emocji. Antidotum na ten stan jest tylko mały dzwoneczek
od sań, który przywraca mu cień i uczucia. Pete odkrywa straszliwą prawdę: w
dzwoneczku skrywa się jego wnętrze, on sam zaś żyje teraz jako cień samego
siebie. Wkrótce zauważa, że nie jest jedyny - niektórzy ludzie także nie mają
cieni. Pete chce się dowiedzieć, dlaczego, i odzyskać swój cień, ale nie może
narazić zdrowia Sary. Nie ma wiec wyjścia, jak tylko dotrzeć do sedna
mrocznego procederu. Okazuje się, że wszystkim grozi niebezpieczeństwo -
zagrożony jest cień samego Świętego Mikołaja. Tak długo, jak Święty Mikołaj i
jego cień są jednością, wszechświat pozostaje w równowadze. Rozdarcie
oznaczałoby koniec świata. Czy jednak ktoś taki jak Pete jest w stanie go
uratować?
Ella ma cudownych kolegów z klasy i fajnego pana nauczyciela. Cóż, kiedyś pan
był fajny, a teraz jest wręcz superowy, bo ostatnio prawie obiecał, że
zorganizuje nocną szkołę. Prawie No właśnie. Pan zapowiedział, że nie nastąpi
to przed końcem świata. To bardzo dziwne. Wydawać by się mogło, że kiedy świat
się skończy, organizowanie nocnej szkoły nie ma żadnego sensu, bo wówczas jest
przecież ciemno także w ciągu dnia. Widocznie pan się pomylił. Tak czy inaczej
uczniowie zrobią wszystko, żeby nocna szkoła się odbyła.