Pierwsza tak obszerna i pełna biografia Marka Edelmana - wielkiego autorytetu moralnego, ostatniego żyjącego przywódcy powstania w getcie warszawskim, wybitnego działacza politycznego i społecznego, opozycjonisty, z wykształcenia lekarza kardiologa - napisana przez znanych dziennikarzy we współpracy z bohaterem książki. Marek Edelman, współzałożyciel KOR i działacz podziemnej "Solidarności", od ponad sześćdziesięciu lat mieszka w Łodzi. W 1998 roku otrzymał najwyższe polskie odznaczenie - Order Orła Białego.
Jerzy Pilch (1952-2020), jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich pisarzy i felietonistów, przez całe życie zmagał się z demonami seksu, alkoholu i ciężkiej choroby. Mimo to, potrafił skutecznie stawić im czoła dzięki swojej twórczości, zarówno pisanej, jak i mówionej. Opowieść ta ukazuje jego życie i twórczość poprzez pryzmat tekstów, które stworzył, budując swoje własne Macondo. Pilch poruszał emocje i przypominał o wartości miłości, a jego refleksje na temat Absolutu, sensu futbolu oraz lęków współczesnego człowieka pozostaną w pamięci. Jak zauważyła jedna z młodych kobiet: "Pilch mi śmiga po mózgu i wyjmuje z niego rzeczy, o których nie wiedziałam, że mam." Książka stanowi także portret środowiska inteligencji, dziennikarzy i twórców, którzy w Warszawie, Krakowie i Beskidach doświadczali wolności w jej różnych odsłonach. Wśród osób, które towarzyszyły Pilchowi, znajduje się Witold Bereś, pisarz i producent filmowy, redaktor naczelny miesięcznika Kraków, gdzie Pilch publikował swoje ostatnie felietony.
Jedyny w swoim rodzaju, barwny portret ostatniego dwudziestolecia. Czym żyliśmy w wolnej Polsce od 4 czerwca 1989? Kronika obejmuje politykę, kulturę, obyczaje, wydarzenia sportowe, najważniejsze problemy i postaci, krążące po kraju dowcipy, czy powiedzenia, nagłośnione przez media. Autorzy utrwalili rok po roku polskie życie na gorąco: plan Balcerowicza i start giełdy, lustracja i Edyta Górniak na Festiwalu Eurowizji, przyjęcie do NATO, Jedwabne, odejście Papieża, triumfy Małysza... Fakty, anegdoty, wspomnienia, komentarze i niezwykłe zdjęcia.
Anioły w Krakowie Opowieść o miłości i przyjaźni na podstawie filmów Anioł w
Krakowie, Zakochany anioł, i Prawdziwe życie aniołów Kraków, przełom drugiego
i trzeciego tysiąclecia. Znany aktor w średnim wieku nagle dostaje udaru i
zapada w śpiączkę. I śni, że jest aniołem. A może rzeczywiście jest w tej
historii anioł prawdziwy? Tylko kto nim jest? Codziennością aktora stają się
leczenie i rehabilitacja, fantasmagoryczne sny i małe zwycięstwa w
rzeczywistości, a przede wszystkim wielka miłość. Bo ciężkiej choroby nie uda
się nikomu przejść samotnie. A życie tysięcy mężczyzn uratowała miłość ich
Aniołów: matek, żon, kochanek, córek i wnuczek. Anioły w Krakowie to coś
więcej niż wciągająca i wartko napisana powieść inspirowana historią wybitnego
aktora Krzysztofa Globisza. To opowieść, która pozwala wrócić na moment do
czasów, gdy nad Wisłą nie było jeszcze smartfonów, idolami byli Antonio
Banderas i Pamela Anderson, a w sklepach pojawiło się pierwsze piwo w puszce
made in Poland. Bohaterowie spotykają na swojej drodze m.in. Krystynę
Zachwatowicz-Wajdową, Beatę Rybotycką i Annę Dymną, a także Jerzego Trelę,
Krzysztofa Jasińskiego czy ks. Józefa Tischnera. Ta książka to również hymn
miłości do Krakowa. Gdzie anioły bywały, są i bywać będą. Wszystkie krakowskie
cuda, i dużo więcej, zobaczycie, czytając fantastyczną, bez cudzysłowu,
książkę Witka Beresia
Gdyby Kapuściński debiutował w ostatnich latach i przyniósłby do redakcji swoje piękne, głębokie teksty, zderzyłby się najprawdopodobniej z niezrozumieniem, a nawet niechęcią redaktorów. Po pierwsze, drażniłoby ich tempo narracji Kapuścińskiego, które bywa literacko niespieszne. Po drugie, niechęć autora do epatowania tragedią, która wedle dzisiejszych standardów powinna znaleźć się już w leadzie tekstu, żeby przyciągnąć zainteresowanie czytelnika. Wreszcie, słynna pokora Kapuścińskiego, niechęć do oceniania, co dobre, co złe, prawdopodobnie szybko obróciłaby się przeciwko niemu. „Nie ogarniam świata” – sam powiedział o sobie. „Nie ma nic do powiedzenia, nie ma własnego zdania” – taka byłaby konkluzja redaktora – mówił Mariusz Szczygieł z „Gazety Wyborczej”.